• Wpisów:143
  • Średnio co: 27 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 19:17
  • Licznik odwiedzin:24 567 / 3983 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzika plaża w Pugli (Apulii) - z drogi widać tylko sporo autek na poboczu, wystarczy jednak wejśc w las i taki oto widok się ukazuje.
 

 
Oto co mozna zrobic z oponka kluczac malymi uliczkami, chyba jakis kraweznik wystawal za wysoko. Poza tym mielismy mizianie lusterkami z autkiem z naprzeciwka i klapsa w pupę (właściwie pupą, nie zauważyłem słupka). Włoskie autka często były bardziej zdewastowane, a naszemu w wypożyczalni przy zdawaniu nawet się nie przyglądali
 

 
"Plaża" na Sycylii. W tle góruje Etna.
 

 
Podroz wschod-zachod po wrazeniach poludnia: zaczelo sie w Abruzji od fajnego wybrzeza miejscami z klifami, przez zielone wzgorza i skaliste gory na horyüzoncie, poprzez przelecz 1300m npm, przez parki narodowe, zielone lasy i pola slonecznikow, wreszcie przez Toskanie z miasteczkami na szczytach wzgorz, wüinnicami i przerwami na zamki zamiast na plazowanie (jak wczesniej na poludniu), az wreszcie dotarlismy na wybrzeze Lanzio gdzie byla juz tylko sztuczna üplaza orana wieczorem przez traktorki, snobistycznopodobny tlum i jedyna "restauracja" w otoczeniu samych barow z piwem... moze to juz za blisko Rzymu?@
 

 
Gdzies pomiedzy Antrodoco a Cittaducale, w miasteczku ktorego nie ma(my) na mapie, przypadkiem trafilismy do kawiarnio-cukierni. Ciasteczka wypasione ze üciezko opisac, Wlosi swietnie potrafia laczyc smak i styl! ¿
 

 
Pierwszy nocleg nie na wybrzezu - Castiglione del Lago. Przedzieralismy z Abruzji sie przez gory w strone zachodniego wybrzeza i tu nam wypadlo. Jest spoüre jeziorko Trasimeno, a na polwyspie wysuniete ufortyfikowane miasteczko Wieje, ale nie da sie zadnej zagloweczki pozyczyc do pelni szczescia :>p
 

 
Na Wyspach Brytyjskich slynne jest dziwactwo osobnych kranikow do cieplej i zimnej wody nad jedna umywalka, ale nie slyszelismy o braku desek klozetowychü we Wloszech - tu na poludniu stoja same gole sedesy, a takiego z deska widzielismy dopiero 2 razy! nie znaja? nie stac ich? objaw kryzysu?x
 

 
Na noc trafilismy do Vieste, gdzie znalezlismy najfajniej polozona knajpke w jakiej bylismy - stolik na samym skraju skarpy nad zatoczka, za ktora rozciaügal sie cypel udekorowany starym miastem i uwienczony podswietlonym klasztorem. Do tego cieply wieczor, pizza prosto z pieca i lokalne winko. Rozkosz @
 

 
Polw. Gorgano - wewnatrz bardzo lesisty, przy czym to lasy w naszym polskim stylu (zadne gaje oliwne) a wysoki i bujny drzewostan obniza temperature o doübre 10'C. Ponoc nawet sarenki i dziki tu mieszkaja! To park narodowy, ale nie zapomnieli o sciezkach pieszo-rowerowych - wygladaly bardzo zachecajaco @
 

 
Wczoraj zjechalismy obcasa doslownie w zdluz i w szerz - w srodku jest sucho, plasko i malo ciekawie, ale krajobraz wybrzeza jest boski: klify, greckie müiasteczka nad klifami, klifiaste "plaze" w zatoczkach, zielen i bajecznie blekitna woda ö
 

 
Zycie zaczyna sie po dziewietnastej - przynajmniej we Wloszech, wczesniej miasta wygladaja jak wyludnione, dopiero miedzy 18 a 21 otwieraja sie sklepy, küafejki, restauracje, ludzie zaczynaja spacerowac, gaworza na ulicy, robi sie tlum i szum, tutaj zwany passaggiata - nie do opisania, trzeba przezyc ¡
  • awatar Gość: no ta .. w warszawie po 22 to juz k*wa sklepy zadne spozywcze nawet nie dzialaja .. jakas masakra ..
  • awatar tenia: moje miasto o tej porze zamiera...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cale dzien w drodze, 640km i prawie 11h - z Sycylii dotarlismy do Apulii, pod koniec sporo bladzac po lokalnych drozkach w poszukiwaniu kempingu. Carabinüieri chetnie sluza pomoca, tylko zeby ich jeszcze angielskiego uczyli! Sam kemping wypas - na wydmach wsrod sosen, niedaleko miejscowego deptaka x
 

 
Wczoraj zrezygnowalismy z wejscia na Etne - chaos realiow nas zniechecil, ale kiedys tu wrocimy W zamian przez wiekszosc dnia chlonelismy klimat Syrakuz.
 

 
Sporo po zmroku trafilismy na kemp w Brucoli. Milion swiatelek Catanii widocznych z odleglosci 20-30km robi niesamowite wrazenie, a nad nimi jest jeszcze Etna!
 

 
Autostrada, sr. predkosc: 110km/h; po uwzglednieniu kolejki do kas, remontow, objazdow i korkow na objazdach: 58km/h. Niektorzy czytaja ksiazki za kierownica
 

 
Ascea: nie pamietam czy i kiedy jadlem tak swietna pizze - kruche ciasto i posmak oliwy, do tego klimat lokalnej pizzetterii i gwaru miejscowych na deptaku
  • awatar Gość: szczerze cie nienawidze :D za tą pizze :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Od rana pizdzi wiatrem, na oko dobra piateczka, ale przez 20km nabrzeza tylko jeden kejciarz sie meczyl. Wlosi jak placki na plazy, kazdy tylko brzuch smarzy
 

 
Wlochy: jezdziemy wzdluz morza lokalnymi drogami, mimo asfaltu i braku korkow pierwszego dnia po 3h jazdy zrobilismy az 90km... do Sycylii zostalo kilkaset
 

 
Pierwsze wrazenie: boskie.
I ta czerń

Drugie wrażenie: przeciętne...

Po czym przypadkiem: wejdźcie na stronę leclerka, tam gdzie mają ofertę. Nie chciało im się robić miniaturek, więc jako obrazki 40px x 60px wstawili takie wielkie foty i przeglądarką skalują (bez komentarza). Ładuje sie to i ładuje, zapycha mi łącze, więc amykam zakładkę bo nie chcę taniego proszku. Po czym (ZONK) Opera ciągnie dalej! Kilka minut
Cóż, może wersja 9.5.16 będzie lepsza... (albo wręcz 12.3 )
 

 
Wyciagam lapciaka z plecaka - cieply. Co jest???

Zapomnialem wylaczyc? Bateria pusta, ale nawet na baterii wytrzymuje gora 2.5h, jak wylacze monitor i nic nie robie to 4h nie wydoli. A tu jest 21:30, podczas gdy chowalem go kolo 15.

Wiec co, sam sie wlaczyl? Niby jak, guziol ukryty na maksa

Poza tym w logach tez prawie nic, jedyny slad to o 20:40 ze mu kabel sieciowy zniknal (5h po wypieciu kabla sieciowego) i dhcp nie potrafi sie odnalezc :> Zadnego bootowania, zadnego warninga o przegrzaniu (lapciak w piance i w plecaku), zadnego crona, zero. Usypiania mu nie konfigurowalem (o ile w ogole wkompilowywalem w jajko, bo juz nie pamietam )

I jeszcze co zostalo, to ze sie matryca odksztalcila, na prawie cala wysokosc po lewej stronie jasniejsza rysa... choc w ciagu 10min moze juz jest troszke mniej widoczna to i tak nie wydaje mi sie zeby zniknela calkowicie

No i jak to sie stalo?
 

 
Może nie najlepszy, ale sposób na otwarcie wina bez korkociągu:

1.
przewierciliśmy wiertartką korek, wiertło do drewna, fi 12mm. Próba nalania - kupa korka w winie i leci jakby chciało a nie mogło.
2.
za pomocą klucza imbusowego i kombinerek udało się wyjąć korek; niestety nadal kupa syfu w środku.
3.
sposób na syf: gumową rureczką (na marginesie: od rurki do destylacji ), jeden koniec do butelki, a drugi koniec do dziuba, zassać, a potem szybko do szklanki. Kieliszków też nie mamy, ale wino leci jak benzynka z baku, a syf zostaje w butelce
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Noc ze środy na czwartek, 30 kwietnia na 1 maja.

Dworzec Zachodni: Wjeżdza pociąg relacji Kraków Kołobrzeg. Zapowiadają 10min opóźnienia, luzik. Na peronie tłum. Pociąg wjeżdża zapchany tak, że upchanie kolejnych pasażerów trwa 20-30 min. Tabor posiada tylko wagony drugiej klasy, a daleko w ciemnościach można się dopatrzeć że trzy z nich nie zmieściły się na peronie. Mimo to, człowiek przy człowieku nawet w przejściach pomiędzy wagonami, pociąg rusza na Dw. Centralny.

Dworzec Centralny: Pociąg dojeżdza z 40min opóźnieniem. Zapchany po brzegi, a na peronie tłum. Niemal nikt nie wysiada. Wsiadający dopychają łokciami, torbami, plecakami... wchodzą przez okna... stoją po 4-5 osób po przedziałach. Dużo ludzi zostało z kwitkiem na peronie. Co się działo na Wschodniej - nie wiem. Wiem, że przebicie się przez te trzy dworce zajęło 1.5h dłużej niż przewidziane w rozkładzie.

Tymczasem żeby po nocy oddać niewykorzystane bilety na Dw. Centralnym zrobiła sie kolejka na jakieś 60 osób. Panie w kasach nie wyrabiają z podbijaniem biletów, wypisywaniem zwrotów i oddawaniem kasy...

Społeczeństwo się bogaci ale chce też trochę odpocząć, większa migracja jest 1 maja niż na święta, a na załączonym obrazku widać że nie do końca jesteśmy w stanie to wytrzymać.
 

 
Od kilku tygodni planowalismy wypad w gory na Ukraine. Wszystko dopiete na ostatni guzik, buty rozchodzone, bilet kupiony ze 12 dni wczesniej, zarcie na 4 dni w plecakach, paszport... na 30h przed odjazdem okazuje sie ze paszport niewazny! porazka
 

 
Tydzien temu skonczyl sie remont. Cztery miesiace denerwowali sasiadow chalasem i nas sama robota.

Od wtorku sie przeprowadzamy, wczoraj byla pierwsza nocka.

Przez ten tydzien odkrylem, ze:
* sciany sa krzywe, nawet te nowe z gips-kartonu;
* trzy puszki z pradem nie sa podlaczone do sieci, wylacznie sie ladnie prezentuja na scianie, poza tym sa totalnie bezuzyteczne;
* cos musi byc nie tak z lazienka, bo sasiadom pod nami kapie w korytarzu (gdzie lazienka a gdzie korytarz!);
* gniazdka sieciowe (po robociarsku "internetowe" polaczyli tak, ze jedno mialo nieoskrobane kabelki, a drugie bylo podlaczone tak jak telefon (dwie z osmiu zylek)...

Coz, narazie nie polecam ekipy. Strach sie bac kolejnych niespodzianek :>
  • awatar mata hari: u mojego brata ekipa zrobiła kiedyś gniazdko sieciowe na wysokości 170cm od podłogi .... wystarczy majstrów spuścić na 2 godziny z oczu ... porażka. Z drugiej strony nie ma się co dziwić, wykwalifikowane ekipy remontowe wyjechały, podobno, poza granice naszego kraju
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›