• Wpisów: 143
  • Średnio co: 25 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 19:17
  • Licznik odwiedzin: 23 880 / 3688 dni
 
adas
 
Rozdzielamy sie: jade pociagiem do Passau a dziewczyny zostaja w Melk i zwiedzaja zamek.

Zamek w Melk jest olbrzymi, i na pewno warty zobaczenia. Wprawdzie Poli najbardziej podobała się fontanna z rybkami na dziedzińcu a przez sale wystawowe przeleciała "nie chcę tu być", ale np. biblioteka robi niesamowite wrażenie.

Po sprowadzeniu autka na kemping mieliśmy jeszcze trochę czasu po 15. Więc szybciutko obiad i wskoczyliśmy na rowery - jakies 12km w dół rzeki są upatrzone ruiny zamku w Aggstein. Już z drogi, gdy wreszcie widać ruiny, wygladają one niesamowicie, ale podjazd pod górę wystajacą nad Dunajem choć pokryty lasem to w wyobrażeniach rysuje się strasznie ciężki. I rzeczywiście: próbujemy jazdy rowerami, ale ani z przyczepka, ani pustym rowerem, ani trawersujac drogę - w każdy sposób jest to mordęga. Probujemy nawet pchać rowery - o ile pusty dałoby rade o tyle z wózkiem ledwo to idzie. Droga ma ostrzeżenie 20% pochyłości i zakaz wjazdu motorów. W końcu rowery zostawiamy po drodze i dalej idziemy pieszo, z obudzona Pola w nosidle. Wg GPS różnica poziomów wyszła ledwo 300m.

Warto było się trudzić - niby ruiny, ale świetnie zachowane, w tym kilka pomieszczeń/budynków działających jako knajpa, kuchnia, sala bankietowa do wynajęcia, kibelki, nawet kaplica na poddaszu w której puścili klasztorne śpiewy, co tylko wzmacnia wrażenie jak tu kiedyś wyglądało życie. No i oczywiście super widoki z murów i baszt na dolinę Dunaju.

Nie możesz dodać komentarza.